sobota, 12 sierpnia 2017

Ta ostatnia butelka, czyli pionowa degustacja win z Winnic Wzgórz Trzebnickich i Winnicy Jakubów

 Z końcem czerwca znowu w mediach było głośno o wydarzeniu organizowanym przez poznańską restaurację SPOT. Internet wręcz rozsadziła masa pochlebnych opinii na temat imprezy z rodzimymi winami i cydrami w roli głównej. Z resztą - jak co roku. Jednak ten festiwal, był inny od poprzednich. Tam gdzie kończyły się edycje wcześniejsze, tegoroczny dopiero nabierał rozpędu.


środa, 5 lipca 2017

Polskie wina i cydry w SPOT. vol.4 ... czyli jak to smakuje z rodzimą kuchnią?

 Od czterech lat, na jeden dzień, Poznań zamienia się w stolicę. I to stolicę nie byle czego, bo najlepszych polskich win i cydrów. Wszystko za sprawą festiwalu organizowanego przez SPOT. Restauracja z zaangażowaniem godnym sprawy intensywnie propaguje polskie wino oraz rzemieślniczy cydr. 

I ma rację!


piątek, 16 czerwca 2017

#WinnaWiedza 04 | Wina musujące cz.III Cava

 Madame Bollinger oprócz tego, że wżeniła się w szampańską rodzinę, zasłynęła z bon motu, który od pokoleń rozgrzewa wyobraźnię kolejnych winomanów. Któż z nas nie chciałby powtórzyć wraz za nią: 

"Piję szampana, kiedy jestem szczęśliwa i kiedy jestem smutna.Czasem piję, kiedy jestem sama. Kiedy mam gości, uważam to za obowiązek. Piję go, gdy jestem głodna i wtedy, kiedy nie chce mi się jeść. Poza tym w ogóle go nie tykam – chyba, że chce mi się pić.” 


 Postawa godna podziwu i naśladowania. Tak... Z wielką chęcią ponaśladowałabym Panią Bollinger. Mam tylko mały problem - nie trafiłam jeszcze szóstki w totka. Znalezienie gacha z zapisanym w testamencie domem szampańskim też raczej mi nie grozi. Jak żyć?!

Trzeba sobie radzić w inny sposób. I ja ten sposób znam! 


czwartek, 25 maja 2017

Największy dramat winomana

 Brak wina do wypicia jest największym z dramatów winomana? A gdzie tam! Może to i trochę męczące, trochę uciążliwe, ale do przeżycia. Mało tego! W myśl zasady, że słońce cieszy najbardziej po paru dniach niepogody, niektórzy śmiałkowie okresy wstrzemięźliwości narzucają sobie sami. 

 No to może doprowadza nas na skraj depresji za dużo słabej jakości wina? Skądże znowu! Kiepskie wino ma kilka niepodważalnych zalet. Przede wszystkim bez żalu można wylać je do zlewu. Albo dodać do sosu. A najlepiej dać na proszonych imieninach wścibskiej i nielubianej ciotce. Ciotka w ramach wdzięczności przestanie Was maglować o najbardziej intymne sprawy, a Wy zyskujecie te satysfakcjonującą chwilę tryumfu. Win-win situation.

czyli o winie korkowym słów kilka.

poniedziałek, 1 maja 2017

Majówka i Špalek Gryllus na grilla

  Nie odkryję Ameryki gdy stwierdzę- kochamy grillować! Ten sposób spędzania wolnego czasu pochodzi z USA, jednak w Polsce trafił na bardzo podatny grunt. Wspólna biesiada na świeżym powietrzu - czy trzeba jeszcze kogoś namawiać? Za oficjalne rozpoczęcie sezonu grillowego uznaje się długi weekend majowy. Strzelam więc, że węgiel i rozpałkę macie już gotowe.

 A co z winem?

 


niedziela, 9 kwietnia 2017

Riesling po morawsku, czyli Víno Cépage Ryzlink Rýnský 2015

Zasępiam się za każdym razem gdy piję wino od naszych południowych sąsiadów. Na chwilę dopada mnie głębokie poczucie niesprawiedliwości. No jak to być może, że  przeciętnemu Kowalskiemu Czechy nijak nie kojarzą się z winem! 

Czy rzeczony Kowalski wie co traci? 


piątek, 31 marca 2017

Wina z Lidla na Wielkanoc: Dereszla Dorombor Not Dry Tokaji 2015

  Psycholodzy (by nie pisać "amerykańscy naukowcy") już dawno udowodnili, że jeżeli na etykiecie umieści się  wizerunek zwierzęcia- sprzedaż wina wzrasta. I co ciekawe, gatunek zwierza nie ma tu najmniejszego znaczenia! Winiarze z tej wiedzy skrzętnie korzystają. Często na etykietach win przewijają się więc przeróżne gatunki fauny. Od kolibra po krokodyla. Do wyboru, do koloru. I nikt nie zakwestionuje już tego, że masz w domu słonia w butelce. Tfu, na butelce! 


 Wiadomo- jedne ze zwierząt kojarzą się milej, inne mniej. 


 Taki na przykład kotek, to ucieleśnienie słodkości i rozkoszności. Szara eminencja memów i śmiesznych obrazków z internetu. Dereszla strzelił więc w dziesiątkę umieszczając go na etykiecie swojego półsłodkiego tokaja. Węgierskiego mruczka i charakterystyczną pomarańczową etykietę znajdziecie teraz na półkach Lidla. Dyskont poleca je na Święta Wielkanocne, podobnie jak opisywany w poprzednim wpisie  wytrawny furmint od tego samego producenta


Co kryje się w butelce z pociesznym kotkiem?


  Na pewno sympatyczne wino z wyraźnie wyczuwalną słodyczą. Na szczęście słodycz ta nie jest jak ulepek i nie zalepi nas cukrem. W nosie i ustach dominują owoce egzotyczne- melony, brzoskwinie oraz kwiat lipy. Lekkie i delikatne wino. Typ "tarasowy", co to nie musi mieć żadnej głębi. Proste- jednak w tym wypadku to nie zarzut. Wystarczy że jest przyjemne i z łatwością się je pije. 


Wino- jak kot na etykiecie, jest przymilne i ma w sobie jakiś urok. 


Przywodzi na myśl wiosenno-letnie pikniki i niezobowiązujący czas w kręgu znajomych. W cenie 20zł tylko brać i pić!

Importer: Lidl
Cena: 19,99zł





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...